Obserwatorzy

czwartek, 30 grudnia 2010

04 Liceum wita

           Pierwszy dzień w liceum. Wszyscy na galowo, uroczyście, dziwnie się czułam wśród nieznajomych. Kiedy zwiedziłam nową szkołę wydawała mi się taka wielka…  Później pani profesor pokazała nam naszą salę, weszliśmy do niej nachwalę, by omówić parę spraw i plan lekcji. W samym środku spotkania do sali wparowała wytapetowana blondynka, ubrana w ciasne rurki i różowy top oraz buty na obcasach. Towarzyszyły jej dwie podobnie ubrane dziewczyny. Vanessa, bo tak miała na imię chamsko przeprosiła za spóźnienie i podeszła do grupki chłopaków. Już wtedy wiedziałam, ze w klasie tak łatwo nie będzie zdobyć popularność i uznania wśród kolegów z nowej szkoły. Na początku było ciężko, wiem, że mnóstwo dziewczyn ma z tym problem. Otóż według innych, by być fajnym trzeba należeć do „plastikowej” paczki. Za nic nie chce być taka jak one, więc postanowiłam, że trochę się zmienię, lecz w innym kierunku. Zaczęłam słuchać rocka, metalu, mocno malować się na czarno i ubierać się głównie w ciemne ciuchy. Chciałam się czymś wyróżnić, ale nie czułam się z tym dobrze. Niektóre rockowe piosenki są świetne, lecz większość wydaje mi się taka ciężka. Nie trawie tego.
            Postanowiłam znaleźć inne rozwiązanie – dużo się udzielać, by zdobyć popularność. Zapisałam się na kółko wokalne, karate i kółko majsterkowicza. Jednak i to nie było dobrym rozwiązaniem, gdyż Vanessa też uczęszczała na kółko wokalne, a ja byłam od niej o wiele lepsza. Więc „królowa” odwróciła klasę przeciwko mnie. Byłam załamana, ale myślę, że oni mogą mnie doceniać, tylko boją się postawić Vanessie. No trudno, znalazłam nowe wyjście.
Mam mnóstwo małych gadżecików: mikroskopijne pluskwy, mikrofony, antenki i szybki, bungee Internet w komórce i własny samochód. Postanowiłam śledzić tego pustego plastika i jej ekipę. Dziewczyny przez cały wieczór chodziły po sklepach, drogeriach aż w końcu weszły do fryzjera. A co mi tam, też weszłam do fryzjera. Lubię tam chodzić, ponieważ poznałam tam przemiłą Kennedy, uczennice z wymiany, która tam sobie dorabia, jest w moim wieku. Mieszka w Nowym Jorku. Bardzo lubię z nią porozmawiać, no i oczywiście ona robi świetne fryzury! Jest prawdziwą mistrzynią w tej dziedzinie. Kiedy Vanessa zobaczyła, że świetnie bawię się z Kenn, to za wszelką cenę próbowała ją ode mnie odciągnąć, to poproszę więcej wody, gdzieś zostawiłam torebkę…Potem postanowiła poplotkować sobie z nią o mnie, ale Kenn się nie zgodziła. Zwierzyłam się Kennedy z mojego problemu, a ona doradziła, że zrobi mi super fryzurę, a obok salonu jest modny butik. Poczekałam na nią pół godziny, wtedy skończyła pracę i poszłyśmy razem. Doradziła mi w kupnie kilku ciuszków.
            Następnego dnia w szkole, gdy szłam korytarzem pod salę, nikt nie chciał uwierzyć, że to naprawdę ja! Chłopacy mnie zaczepiali i dawali komplementy, dziewczynom wypadały oczy, a ja byłam lekko speszona, ale czułam się świetna, chociażby, dlatego że autobus wjechał w wielką kałużę mocząc Vanessę. Miałam niezły ubaw. Od razu zdobyłam mnóstwo koleżanek, nawet chcieli mnie wziąć do paczki plastików i dopiero wtedy się ocknęłam – nie!
            Przeprosiłam Kennedy, ale to jednak był zły pomysł, wszystko ale ja nie będę plastikiem. Zauważyłam, ze mam dużo talentów, jeżeli innym nie przypadnę do gustu, to trudno, chciałabym, żeby ludzie lubili mnie z tego jaka jestem, a nie z tego jak się ubieram i czy jestem ładna. I na koniec dowiedziałam się, że Kennedy będzie chodzić ze mną przez 2 tygodnie do klasy!!! Nie będzie tak źle. 

Proszę o komentarze ^^ obserwator ?? ;p

środa, 29 grudnia 2010

03 Impreza na pożegnanie

            Pod koniec wakacji Iwona zorganizowała imprezę pożegnalną, ponieważ wyjeżdża z rodziną do Nowego Jorku by tam chodzić do liceum. Czułam, że muszę iść na tą imprezę, raz w życiu nie posłuchać się mamy i zaszaleć!  Myślę, że imprezy są super, ale tak naprawdę to nigdy na żądnej nie byłam, bo matka mnie nie puszcza. Nie wiem, co ja sobie myślałam, ale jak każda nastolatka kocham imprezy. Iwona urządzi taką u siebie w domu. Ostatnim razem, gdy chciałam iść matka mnie nie puściła, bo uznała, że będzie tam „złe towarzystwo”. Postanowiłam więc pod nieobecność mamy i Stelli pójść do niej. Ubrałam się w moje najlepsze ciuchy, wzięłam ze sobą telefon i ruszyłam do przyjaciółki.
            Gdy weszłam, wydawało się być fajnie. Przyszła cała moja klasa z gimnazjum i mnóstwo osób, których nigdy nie widziałam na oczy Było ciemno, głośna muzyka i tłum bawiący się w salonie. Od razu postanowiłam poszukać Iwony i Ani by razem z nimi się bawić. Było świetnie: tańczyłyśmy razem, puszczałyśmy swoje ulubione piosenki oraz rozkręcałyśmy zabawę. Jednak Iwona ciągle powtarzała „wyluzuj Chelsea, wyluzuj”. Po jakimś czasie zorientowałam się, że na stole stoi alkohol. Zrobiło mi się dziwnie niezręcznie. Jestem dziewczyną z zasadami. Iwona nic z tym nie zrobiła, tylko powiedziała, że trudno to ich, przynieśli i mają… Zawołałam Anię, ona jak to zobaczyła wszystko zmiotła ze stołu prosto do kosza. Od razu wśród gości pojawiły się okrzyki niezadowolenia. Myślę, że Iwona doskonale wiedziała, że to złe, ale zawsze chciała być bardziej lubiana i popularna, więc stanęła po stronie oburzonych. Nie wiedziałam, co mam robić. Moja bliska przyjaciółka stanęła po stronie alkoholu. Tylko ja z Anią byłyśmy przeciwko… No cóż, chwyciłam za śmietniczek i zaczęłam biec, przy drzwiach próbowało mnie zatrzymać dwóch umięśnionych sportowców, ale co to dla mnie! Prześlizgnęłam się zręcznie pomiędzy nimi i wybiegłam na dwór. Ania zaczęła wołać przez okno „ Chelsea, biegnij na ulicę”! Pobiegłam, a tam odjeżdżała śmieciarka. Udało mi się ją zatrzymać. Jednak potem uzyskałam nienawiść „nowej paczki Iwony”. Wszyscy byli przeciw mnie i Ani. Pokłóciłam się z Iwoną strasznie i nie wiem, co będzie dalej, bo ja też umiem postawić na swoim!
            Na szczęście ona wyjeżdża do Nowego Jorku, z moją klasą pewnie się już nie spotkam. W liceum mam nadzieję znajdę nowe koleżanki, lecz Ania – moja prawdziwa przyjaciółka zostanie na zawsze w moim sercu.
Proszę o komentarze ^^ obserwator ?? ;p

wtorek, 28 grudnia 2010

02 Wodospad Niagara

Nareszcie nadeszły wakacje i czuję, że będą szalone! Postanowiłam z przyjaciółkami gdzieś polecieć. Dosłownie polecieć, po co są w końcu moje buty nie? Razem z Iwoną ustaliłyśmy, że super będzie zobaczyć Wodospad Niagara. Jednak moje buty są za słabe, więc postanowiłyśmy polecieć samolotem. Ania na tą informacje nie mogła przestać się cieszyć.
            Kiedy doleciałyśmy na miejsce, Ania jak wystrzelona rzuciła bagaże do naszego pokoju w hotelu i wybiegła na taras by podziwiać piękny wodospad. 
Było już późno, więc położyłyśmy się spać, a zobaczyć Niagarę z bliska poszłyśmy następnego dnia.
W nocy jednak, gdy ruch uliczny ucichł spadająca woda wydawała dużo hałasu, nie mogłam zasnąć. Iwona i Ania nie miały z tym problemu. Po jakimś czasie usłyszałam głośne oklaski i wiwaty turystów. Wstałam i podeszłam do okna. Nie wierzyłam własnym oczom! W tamtej chwili wiedziałam, że nie ma nic piękniejszego od widoku podświetlonego wodospadu, to było coś niesamowitego. Szybko obudziłam przyjaciółki i razem podziwiałyśmy wodospad przez całą noc, aż wyłączyli światła. Z samego rana poszłyśmy zobaczyć Niagarę z bliska. Wzięłyśmy ze sobą parasolki, ponieważ tam mocno chlapie. Niestety Ania zapomniała i…
została mocno zmoczona. Dziewczyny nabrały ochotę na parę ekstremalnych skoków. Wzięłam w tym udział. Na moich butach podleciałyśmy nad wodospad i skoczyłyśmy obok, jednak nad samą wodą ostro zahamowałyśmy. Iwona się wściekła, bo bransoletka wpadła jej do wody. Potem porobiłyśmy sobie zdjęcia na tle wodnego cudu.
            Następnej mocy postanowiłam wrócić nad podświetlony wodospad. Wydawał mi się taki niezwykły. Kiedy nikt nie patrzył, wskoczyłam do wody by pooglądać od dołu kolorową wodę. Prąd był silny, więc zabezpieczyłam się liną. Na dnie rwącej rzeki ujrzałam, że światło odbija się o jakiś przedmiot. Nabrałam dużo powietrza i zanurkowałam głębiej. Był to piękny szklany wisiorek w kształcie korony. Wzięłam go ze sobą, by pokazać Ani i Iwonie.
            Dziewczynom się nie podobał, ale stwierdziłam, że Stella lubi różne błyskotki, więc uznałam, że to będzie dobry prezent na jej urodziny, które będą dopiero za pół roku.
            Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Po kilku dniach postanowiłyśmy już wracać do domu, by cieszyć się wakacjami w Los Angeles. Pewnie i tak niedługo znów gdzieś pojedziemy.

Proszę o komentarze ^^ obserwator ?? ;p

poniedziałek, 27 grudnia 2010

01 Poznaj mnie, potem komentuj

Aby zadanie było dobrze wykonane, trzeba przede wszystkim wiedzieć co i w jaki sposób chce się dokonać. Po pierwsze sprzęt, bez niego ani rusz. Na szczęście ja taki posiadam, sama go robię, buty z dopalaczami, okulary z rentgenem, a nawet lina ze sznurowadła mojego kozaka. Punkt drugi – plan B. Jest niezwykle ważny, gdyż w czasie niepowodzenia można wyjść cało. 3 rada, uwierzyć w siebie, swoje możliwości i talenty.
Nazywam się Chelsea Chloest, mam 15 lat mieszkam w L.A., mieście sławy i… kłopotów. Postanowiłam pomagać ludziom w ich problemach. Zawsze robię za szpiega, jestem niezła i kocham to! Obserwowanie różnych osób bez ich wiedzy, rozszyfrowywanie cudzych planów, ściganie i łapanie kryminalistów przed tajnymi służbami organizacyjnymi…
Przedstawiłam się moją drugą połową a ta pierwsza, nie wiem czy jest aż taka ciekawa. Jestem jak każda inna nastolatka, nie plastik, nie emo, tylko ja, zwykła piętnastolatka z L.A. Na co dzień chodzę do 3 gimnazjum, mam super klasę i super przyjaciółki – Anię, która jest moją daleką krewna i Iwonę – przyjaciółkę z dzieciństwa, wszędzie jesteśmy razem. Mieszkam w uroczej willi razem z moją mamą i siostrą Stellą, która jest o 5 lat ode mnie młodsza. Taty nie mam, umarł na raka, ale staram się o tym nie myśleć. Mam także hobby, zainteresowania: lubię szpiegować oczywiście, kocham śpiewać, choć mało osób o tym wie, pływać, tańczyć oraz uprawiać gimnastykę, która przydaje mi się w czasie szpiegowania i ewentualnej walki.
Tu w Los Angeles czas szybko płynie, czuję, że już niedługo nadejdzie przełom w moim życiu! A na razie biorę się do nauki, bo jutro mam klasówkę z chemii, mojego najgorszego przedmiotu. 

Proszę o komentarze ^^ obserwator ?? ;p