Pierwszy dzień w liceum. Wszyscy na galowo, uroczyście, dziwnie się czułam wśród nieznajomych. Kiedy zwiedziłam nową szkołę wydawała mi się taka wielka… Później pani profesor pokazała nam naszą salę, weszliśmy do niej nachwalę, by omówić parę spraw i plan lekcji. W samym środku spotkania do sali wparowała wytapetowana blondynka, ubrana w ciasne rurki i różowy top oraz buty na obcasach. Towarzyszyły jej dwie podobnie ubrane dziewczyny. Vanessa, bo tak miała na imię chamsko przeprosiła za spóźnienie i podeszła do grupki chłopaków. Już wtedy wiedziałam, ze w klasie tak łatwo nie będzie zdobyć popularność i uznania wśród kolegów z nowej szkoły. Na początku było ciężko, wiem, że mnóstwo dziewczyn ma z tym problem. Otóż według innych, by być fajnym trzeba należeć do „plastikowej” paczki. Za nic nie chce być taka jak one, więc postanowiłam, że trochę się zmienię, lecz w innym kierunku. Zaczęłam słuchać rocka, metalu, mocno malować się na czarno i ubierać się głównie w ciemne ciuchy. Chciałam się czymś wyróżnić, ale nie czułam się z tym dobrze. Niektóre rockowe piosenki są świetne, lecz większość wydaje mi się taka ciężka. Nie trawie tego.
Postanowiłam znaleźć inne rozwiązanie – dużo się udzielać, by zdobyć popularność. Zapisałam się na kółko wokalne, karate i kółko majsterkowicza. Jednak i to nie było dobrym rozwiązaniem, gdyż Vanessa też uczęszczała na kółko wokalne, a ja byłam od niej o wiele lepsza. Więc „królowa” odwróciła klasę przeciwko mnie. Byłam załamana, ale myślę, że oni mogą mnie doceniać, tylko boją się postawić Vanessie. No trudno, znalazłam nowe wyjście.
Mam mnóstwo małych gadżecików: mikroskopijne pluskwy, mikrofony, antenki i szybki, bungee Internet w komórce i własny samochód. Postanowiłam śledzić tego pustego plastika i jej ekipę. Dziewczyny przez cały wieczór chodziły po sklepach, drogeriach aż w końcu weszły do fryzjera. A co mi tam, też weszłam do fryzjera. Lubię tam chodzić, ponieważ poznałam tam przemiłą Kennedy, uczennice z wymiany, która tam sobie dorabia, jest w moim wieku. Mieszka w Nowym Jorku. Bardzo lubię z nią porozmawiać, no i oczywiście ona robi świetne fryzury! Jest prawdziwą mistrzynią w tej dziedzinie. Kiedy Vanessa zobaczyła, że świetnie bawię się z Kenn, to za wszelką cenę próbowała ją ode mnie odciągnąć, to poproszę więcej wody, gdzieś zostawiłam torebkę…Potem postanowiła poplotkować sobie z nią o mnie, ale Kenn się nie zgodziła. Zwierzyłam się Kennedy z mojego problemu, a ona doradziła, że zrobi mi super fryzurę, a obok salonu jest modny butik. Poczekałam na nią pół godziny, wtedy skończyła pracę i poszłyśmy razem. Doradziła mi w kupnie kilku ciuszków.
Następnego dnia w szkole, gdy szłam korytarzem pod salę, nikt nie chciał uwierzyć, że to naprawdę ja! Chłopacy mnie zaczepiali i dawali komplementy, dziewczynom wypadały oczy, a ja byłam lekko speszona, ale czułam się świetna, chociażby, dlatego że autobus wjechał w wielką kałużę mocząc Vanessę. Miałam niezły ubaw. Od razu zdobyłam mnóstwo koleżanek, nawet chcieli mnie wziąć do paczki plastików i dopiero wtedy się ocknęłam – nie!
Przeprosiłam Kennedy, ale to jednak był zły pomysł, wszystko ale ja nie będę plastikiem. Zauważyłam, ze mam dużo talentów, jeżeli innym nie przypadnę do gustu, to trudno, chciałabym, żeby ludzie lubili mnie z tego jaka jestem, a nie z tego jak się ubieram i czy jestem ładna. I na koniec dowiedziałam się, że Kennedy będzie chodzić ze mną przez 2 tygodnie do klasy!!! Nie będzie tak źle.
Proszę o komentarze ^^ obserwator ?? ;p